Jak Dolny Śląsk, to zdecydowanie kamperem

Dolny Śląsk kamperem

Dolny Śląsk to zdecydowanie mój faworyt, jeżeli chodzi o rejony Polski. Hejszowina, Rudawy Janowickie, Sokoliki, Jelenia Góra, mnóstwo zamków, natura — mógłbym tak bez końca. Na ten wyjazd czaiłem się od dawna, ale jakoś nie było „okna” 🙁

I nagle ciach, pojawiło się. Niby niewielka luka w kamperowym kalendarzu, ale szkoda jej nie wykorzystać. Spakowaliśmy więc kampera i ruszyliśmy z Warszawy na Dolny Śląsk. Teraz do Wrocławia leci się jak po maśle. Byle tylko przejechać bez korka ten nieszczęsny kawałek A4 do zjazdu.

Jako że mieliśmy tylko cztery dni, postanowiliśmy skupić się na okolicach Bolkowa i Sokolików.

Dzień 1: Bolków jako pierwszy punkt naszej podróży kamperem

W drogę ruszyliśmy około 18:00 z nadzieją, że młoda nie uśnie i po 2–3 godzinach jazdy zrobimy pierwszy przystanek gdzieś przy trasie. Ku naszemu zdziwieniu trzeci pasażer odpłynął 30 minut przed planowanym postojem. Stwierdziliśmy, że pociśniemy dalej, ile się da, żeby następnego dnia mieć mniej trasy do zrobienia.

W ten sposób dotarliśmy do bardzo fajnego spotu tuż przed Wrocławiem (park4night nie zawiódł). Na szczęście w naszym Knausie Tourer Van LT rozłożenie łóżka i przełożenie młodej okazało się dziecinnie proste. I tak oto oficjalnie zaczęliśmy naszą krótką wyprawę kamperem na Dolny Śląsk.

Następnego dnia, po sytym śniadaniu i zwiedzeniu okolicznych chaszczy, ruszyliśmy w kierunku naszego pierwszego celu — zamku w Bolkowie. Podróż poszła sprawnie i już koło południa parkowaliśmy kampera na miejscu. Ruszyliśmy na spacer po rynku.

Odhaczyliśmy obiad (polecamy Arkady) oraz deser, i przyszedł czas na podbój Zamku Bolków. W porównaniu z innymi zamkami, które zdarzyło mi się zwiedzać, ten sprawił wrażenie wyjątkowo dobrze zachowanego. Udało nam się wejść na wieżę, zobaczyć lochy i dwie bogate wystawy.

Mimo że sami nie skorzystaliśmy z „zamkowej wycieczki”, zdecydowanie polecam lokalnego przewodnika który trzyma klimat. Mieliśmy okazję podsłuchać kilku jego opowieści i żal że nie skorzystaliśmy.

Po zamku przyszedł czas na baśniową krainę u stóp jego murów. Park u Bolka znajduje się tuż obok zamku i jest świetną atrakcją dla młodszych zwiedzających.

Tak minął nam pierwszy dzień pełen atrakcji. Objuczyliśmy kampera lokalnymi browarami i ruszyliśmy na nocleg na szczycie jednego z tutejszych wzgórz. Niestety to prywatne pole znajomego i poza zdjęciami widoków nic więcej nie mogę zdradzić.

Info box (Dzień 1)

Dzień 2: Karpacz

Pomysł na dzień drugi był dosyć prosty — Karpacz i okolice. Zaplanowaliśmy Kolejkowo, kościół Wang, a na koniec Western City. Ostatecznie dzień zaczęliśmy od lenistwa do 11:00, a gdy już ruszyliśmy w kierunku pierwszej atrakcji, nasz kamper utknął tuż przed celem. Droga była zablokowana po wypadku i na szybko zdecydowaliśmy się zawrócić i ruszyć w kierunku Parku Bajek.

Do samej atrakcji mam mieszane uczucia. Z jednej strony córka była zaskakująco zadowolona i nie chciała wychodzić, a z drugiej cena do zawartości wydaje mi się nieadekwatna. Zwłaszcza że za część atrakcji trzeba dodatkowo dopłacać monetami.

Po 2 godzinach szaleńśtw udaliśmy się na zasłużony posiłek. Wilczy Apetyt nieopodal okazał się dobrym wyborem.

Tak oto zrobiło się późno i z naszych pierwotnych planów nic nie zostało. Zdecydowaliśmy, że podjedziemy jeszcze kamperem pod Dziki Wodospad w Karpaczu i będziemy się zawijać. Niestety tym razem trafiliśmy na klapę — zapora była uszkodzona i po wodospadzie niewiele zostało. Zawiedzeni ruszylismy na nasz sprawdzony spot noclegowy.

Info box (Dzień 2)

  • Nocleg: Prywatna łąka znajomego
  • Typ miejsca: na dziko
  • Dojazd: pełen atrakcji ze strata jednego światełka
  • Dla kogo: dla znajomych
  • Atrakcje: Park Bajek, Dziki Wodospad

Dzień 3: Karczmisko

Dzień powrotu postanowiliśmy spędzić na wspinaniu. Wymagania co do wyboru skały nie były wygórowane: krótkie podejście, niewielka odległość od noclegu i łatwe drogi dla dzieci. Wybór padł na Karczmisko.

Skała okazała się idealna, z przyjemnym podejsciem i ławeczkami do posiedzenia miedzy wstawkami. Na wspinaniu spędziliśmy kilka godzin po czym zmęczeni wróciliśmy do kampera przygotować obiad.

Około 16:00 ruszyliśmy kamperem w drogę powrotną do Warszawy. Tak zakończyła się nasza krótka wyprawa na Dolny Śląsk.

Info box (Dzień 3)

  • Nocleg: Prywatna łąka znajomego
  • Typ miejsca: na dziko
  • Dojazd: pełen atrakcji ze strata jednego światełka
  • Dla kogo: dla znajomych
  • Atrakcje: Karczmisko

Dolny Śląsk kamperem – czy warto?

Zdecydowanie tak. Nawet podczas krótkiej, kilkudniowej wyprawy kamper daje swobodę, której trudno szukać przy tradycyjnym wyjeździe. Można zmienić plan, zostać gdzieś dłużej albo ruszyć dalej, gdy pogoda, droga czy zwyczajnie ochota pokrzyżują wcześniejsze założenia. Nasz wyjazd na Dolny Śląsk był tego najlepszym przykładem.

Jeśli też chcesz spróbować takiego podróżowania, oferujemy wynajem kamperów w Warszawie. Sprawdź nasze kampery na wynajem i wybierz pojazd na własną wyprawę — może właśnie na Dolny Śląsk.

Przewijanie do góry